Przyjaźnisz się z Harrym od piaskownicy. Jesteście po prostu nierozłączni. Zwierzacie się sobie ze wszystkiego nie zatajając prawdy w żadnej sprawie. No właśnie. W żadnej. Od niedawna nie jest już tak różowo. Poczułaś do Harrego coś więcej niż tylko przyjaźń. Może nie była to do końca miłość, ale zdecydowanie więcej niż przyjaźń. A on nadal traktował cię jak młodszą siostrę. Postanowiłaś nie psuć tego co was łączy i sprawiać pozory, że wszystko jest w porządku. Pewnego wieczoru, gdy siedziałaś samotnie na fotelu czytając książkę, ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłaś je otworzyć.
H- Hej! Mam ci coś do powiedzenia.
T- Cześć, co?
H- Dostałem się do X-Factora.
T- To wspaniale Harry. Zawsze o tym marzyłeś.
H- Tak, ale co z moją przyjaciółką?
T- Nie przesadzaj. To było twoje marzenie, a ja na ciebie poczekam i zawsze będę twoją przyjaciółką.
H- Dziękuję. Jutro jadę do Londynu. Możemy spędzić ten wieczór razem?
T- Jasne.
Świetnie się bawiliście. Choć byłaś zadowolona ze szczęścia Harrego, to w głębi serca czułaś smutek. Chłopak zabrał cię na plaże. Ostatnie chwile we dwoje spędziliście wspaniale...
...Rano obudziłaś się sama w nieswoim łóżku. Zorientowałaś się, że to pokój Harrego. Obawiałaś się najgorszego. Na szczęście miałaś na sobie swoje ubrania i raczej nic się nie zmieniło. Kamień spadł ci z serca. Zeszłaś na dół. W kuchni krzątała się mama Harrego i jego siostra.
T- Dzień dobry, Harry już wyjechał?
A- Tak, kochanie. Jakieś dwie godziny temu. Nie chciał cię budzić, ale zostawił to.
Podała ci niebieską kopertę z napisem ,,Dla [T.I]''
T- Dziękuję.
Pożegnałaś się i wróciłaś do domu. Usiadłaś na kanapie i otworzyłaś kopertę.
,,Kochana [T.I]
Dziś wyjeżdżam. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej będzie mi Cię brakować.Chciałem ci to powiedzieć wczoraj, ale stchórzyłem. Ja Cię kocham. Zrozumiałem to kiedy uświadomiłem sobie, że możemy nie widzieć się przez tak długi czas. Zrozumiem jeśli mnie odrzucisz, być może za bardzo się narzucam, ale po prosu nie mogę żyć bez ciebie.Mam prośbę. Nie kontaktujmy się przez najbliższe tygodnie ze sobą. I jeszcze jedno. Spotkajmy się za pół roku na plaży gdzie widzieliśmy się po raz ostatni. Dziękuję.
Twój Harry''
Ciarki przeszły przez całe twoje ciało. Byłaś głupia nie wyznając mu miłości pierwsza. I jeszcze na dodatek ,,nie kontaktujmy się ze sobą przez najbliższe tygodnie'' ? Żadnych telefonów, sms-ów, nic? Jedyną pocieszną informacją było to spotkanie, No chociaż tyle - pomyślałaś - poczekam
******
Całe pół roku chodziłaś roztrzęsiona. Byłaś nieobecna, niedostępna dla nikogo. ,,Otworzyć'' cię mógł tylko On. Jak obiecał, nie dzwonił, nie pisał, nie robił nic by się z tobą skontaktować.
Dziś był dzień przed waszym spotkaniem. Sądziłaś, że wciągnięty w wir sławy, zapomniał o tobie i o spotkaniu. Prognoza pogody była sprzyjająca, więc postanowiłaś, że i tak pojedziesz na plażę.
Spałaś do 12 w południe, doprowadziłaś siebie do porządku i o 14 byłaś już na miejscu. Zdziwiło cię to, że na plaży nie było żywego ducha. Ponieważ zawsze byłaś indywidualistką, postanowiłaś że zostaniesz i się poopalasz. Wzięłaś ze sobą swoją ulubioną książkę, bo zawsze lubiłaś czytać i zatonęłaś w literach wyobrażając sobie każdy moment z książki. Czytałaś i czytałaś, aż w końcu coś lub ktoś zasłonił ci słońce. Podniosłaś wzrok. Postać była czarna, bo patrzyłaś pod słońce.
T- Kimkolwiek jesteś, odczep się. Nie widzisz, że jestem zajęta?!
H- Harry Potter. Widzę, że zmieniłaś gust. Nie wiedziałem, że lubisz fantazję.
T- A co cię to obchodzi. Mówiłam, idź sobie
H- Tak się traktuje przyjaciół? Nie ładnie ;/
T- Przyjaciół? Harry to ty?
H- Tak. Przecież obiecałem, że się spotkamy.
T- Tak, ale myślałam że zapomniałeś.
H- Wiesz, nie doceniasz mnie. Chodź za mną, pokażę ci coś.
Podniosłaś się i ruszyłaś za chłopakiem. Prowadził cię przez jakieś skały i kamienie, aż wreszcie doszliście do małej zatoczki. Było tam na piasku narysowane ogromne serce. Zaprowadził cię w samo centrum, stanął przed tobą i popatrzył ci głęboko w oczy.
H- Przepraszam, że nie miałem odwagi powiedzieć ci o moich uczuciach, ale teraz wiem, że czujesz to samo, bo gdyby tak nie było pewnie byś tu nie przyszła.
T- Tak Harry. Kocham cię i kochałam od dawna, ale myślałam,że to ty zrobisz pierwszy krok.
H- Wiem, stchórzyłem... - klęknął przed tobą i wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko, w którym był piękny, brylantowy pierścionek - ...Wyjdziesz za mnie?
T- Harry, spodziewałam się po tobie wszystkiego, ale nawet o tym nie śniłam. Lecz to chyba najromantyczniejsze co mogłeś dla mnie zrobić. Oczywiście, że tak. Kocham cię.
H- Ja ciebie bardziej.
Przysunął się do ciebie i zatraciliście się w namiętnym, ale przepełnionym delikatnością pocałunku.
-----------------
I jest kolejny . 4 KOMENTARZE NASTĘPNY IMAGIN. Do dzieła Directioners :) LOL
Do następnego
Paula <3
piątek, 8 marca 2013
czwartek, 7 marca 2013
Liebster Award! ♥
Hej. Zostałam nominowana do Liebster Award. Co to jest Liebster Awards? Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Musisz też podziękować nominującemu u niego na blogu. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Dostałam takie pytania:
Dostałam takie pytania:
1. Twoja ulubiona piosenka?
Little Mix-Forever Be Together i Little Mix-How Ya Doin'
2. Jakie jest twoje życiowe motto?
"Żyj tak, jakby jutra miało nie być"
3. Czy zbierasz wycinki z gazet?
Nie, ale plakaty 1D i LM to co innego :)
4. Jaki jest twój ulubiony zespół?
1D i Little Mix ♥
5. Jaki jest twój ulubiony wokalista?
Oprócz wszystkich wokalistów moich ulubionych zespołów to nikt
6. Gdzie chciałabyś zamieszkać?
W Londynie :3
7. Twój ulubiony serial?
Nie mam
8. Ostatnio mijana przez ciebie osoba?
Weronika ♥
9. Ostatnio obejrzany film?
"Szeregowiec Ryan"
10. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Nie wiem XD
11. Dlaczego założyłaś bloga?
Lubię pisać i po prostu chciałam się z kimś tym podzielić :)
Moje pytania:
1. Do jakiego fandomu należysz?
2. Dlaczego piszesz bloga?
3. Gdzie chcesz zamieszkać w przyszłości?
4. Masz zwierzęta?
5. Masz Twitter'a?
6. Twój ulubiony film?
7. Twoje motto?
8. Jeśli za tydzień miałby być koniec świata, co zrobisz teraz?
9. Jak mają na imię Twoi przyjaciele?
10. Co kojarzy Ci się ze słowem kot?
11. Byłeś/Byłaś na koncercie swojego idola?
NOMINUJĘ!:
029. Louis
Na zamówienie dla Asia
Tylko na tydzień wyjeżdżasz do Polski do rodziców,a jak przyjeżdżasz co zastajesz? Tak Louis cię zdradził z jakąś idiotką. Nigdy być się po nim tego nie spodziewała. Całe dnie i wieczory przepłakałaś przez niego. Myślałaś , że twoje życie nie ma sensu. Louis wiele razy cię przepraszał, prosił o wybaczenie, ale ty potrzebowałaś czasu.Nie umiałaś się pozbierać. Przez niego opuszczałaś zajęcia w szkole itp. Przyjaciele, rodzina Ci pomagali, ale rozpacz wracała. On idąc z tamtą do łóżka totalnie Cię zranił. Ty tylko całymi dniami leżysz na kanapie, oglądasz telewizor, patrzysz na wasze wspólne zdjęcia i płaczesz. W twoim mieszkaniu panuje totalny bałagan. Znowu oglądałaś zdjęcia gdy z tej czynności wyprowadził Cię dzwonek do drzwi. Otworzyłaś je, ale od razu miałaś ochotę je zamknąć.
- [t.i] proszę poczekaj...proszę chcę pogadać.
- O czym? O tym jak fajnie Ci się mnie zdradzało ?
- Nie.:( proszę wybacz mi
- Nie wiem czy po tym wszystkim będę umiała Ci wybaczyć.
- [t.i] proszę.
- Nie Louis powinieneś już pójść.
- pamiętaj że Cię kocham.
Zamknęłaś z hukiem drzwi i znowu się rozpłakałaś. Znowu wróciły te myśli co by było gdyby. Koszmar. Nie wiem czy masz mu wybaczyć czy nie. Czy ja mu kiedykolwiek jeszcze zaufam ? To strasznie trudne po tym co mi zrobił.
*** 1 miesiąc później ***
Doszłaś do wniosku że zostaniecie przyjaciółmi. Wasze relacje nie są takie same jak w związku to wiadomo ale podobne. Wasi przyjaciele pomagają wam żeby wróciliście do siebie. Chociaż z nim zerwałaś dalej go KOCHASZ i nie umiesz bez niego żyć. Już się pogodziłaś z tamtą sytuacją.
Pewnego razu wszyscy pojechali na zakupy, a w domu zostałaś tylko ty i Lou.
- Lou wiesz co ?
- Co kochana?
- Od kiedy się rozstaliśmy to moje uczucie do Ciebie wcale nie zmalało.
- Wiesz że moje do Ciebie też nie kochana.
- Naprawdę ?
- Tak. Dalej kocham Ciebie tak jak przedtem.
- Ja też Cię kocham.
Obojga zatopiliście się w namiętnym i przecudownym pocałunku.
Od tamtego momentu zostaliście znowu parą. Tydzień później dowiedziałaś się, że jesteś
w ciąży. Lou bardzo się ucieszył. Choć czasami zdarzają się wam jakieś kłótnie to i tak wasz uczucie nie maleje tylko jeszcze mocniej rośnie.
*** 1 rok później ***
Kilka dni temu zaręczyliście się. Wasze dziecko ma się dobrze,
a za trzy miesiące bierzecie ślub.
---------------------------------
Cześć to znowu ja po krótkiej przerwie z powodu problemów. Nie obiecuję, że jutro coś dodam ale próbuje :) Jeżeli macie do mnie jakieś pytania pytajcie : http://ask.fm/Paulinka1D :) Następny imagin pojawi się gdy pod tym postem znajdzie się 5-6 KOMENTARZY. Wiem że imagin głupi, ale taki jakiś wyszedł. Sorry :/
Do następnego :
Paula <3
wtorek, 5 marca 2013
028. Liam +18
Na zamówienie dla: Wika
Po zerwaniu z Nick'iem postanowiłam oderwać się od rzeczywistości i zaszaleć. Teraz jestem na imprezie i wypijam szósty kieliszek wódki. Czuję, że już porządnie mnie złapało. Zauważyłam też, że jakiś chłopak cały czas mnie obserwuje. No nic, idę tańczyć.
*pół godziny później na parkiecie*
-Hej mała. Jestem Liam. Zatańczymy?-powiedział brunet o krótko ściętych włosach i brązowych oczach.
-Hej. Jestem [T.I]. Jasne, czemu nie.-odpowiedziałam. Jakby to powiedzieć... Tańczyliśmy tak jakby... erotycznie? Nie wiem jak nazwać ten taniec. Pocierałam pupą o jego krocze a on jeszcze mnie do siebie dociskał. Jakbym nie była pijana, on zresztą też, chyba by do tego nie doszło. Nie powiem, podobało mi się to i on zresztą też.
-Pragnę cię [T.I]. Chodź ze mną.-powiedział po kilku minutach tańca. Bez zastanowienia chwyciłam go za rękę i udaliśmy się na górę. Od razu po znalezieniu pierwszego wolnego pokoju Liam zamknął drzwi na klucz i przywarł mnie do ściany. Zaczął delikatnie mnie całować. Chyba czekał, aż oddam pocałunek, co z resztą zrobiłam. Teraz całował mnie coraz zachłanniej, błądząc po mojej szyi i obojczykach. Nie chciałam długo tam siedzieć, zależało mi tylko na szybkim numerku, dlatego popchnęłam Liam'a na łóżko i zaczęłam szybko go rozbierać.
-O, widzę, że nie lubisz długo czekać-zadziornie się uśmiechnął i jednym ruchem zdarł ze mnie sukienkę. Zostałam w samych majtkach, gdyż do tej sukienki nie zakładałam stanika a chłopak był już tylko w bokserkach. Niemal jednocześnie pozbyliśmy się nawzajem ostatnich części garderoby. Widząc jedo kolegę stojącego na baczność mimowolnie oblizałam usta.
-Gotowa?-spytał
-Zawsze i wszędzie-powiedziałam, a on delikatnie i z czułością wszedł we mnie. Poruszał się ostrożnie, cały czas obserwując moją reakcję.
-Misiu, przyspiesz, nic się nie dzieje.-zapewniłam go a on w jednej chwili wykonał polecenie. Teraz poruszał się we mnie szybko, cały czas przyspieszał.
-Ugh... Tak, nie przestawaj. O tak, idealny kąt! Jeszcze! Jeszcze tylko chwilkę!-komentowałam moje odczucia
-Jak powiem już, krzycz, że jestem najlepszy!-powiedział.-Już!
-Jesteś najlepszy. Mój Bóg seksu! Tak kochanie! Nie przestawaj! Boże, jesteś w tym taki dobry!-zrobiłam to, o co poprosił. To chyba sprawiło, że momentalnie wytrysnął we mnie ze zwierzęcym jękiem a ja doszłam w tym samym momencie.
-Dziękuję-powiedział i wpił się w moje usta. Gdy już się ode mnie oderwał, wstał, ubrał się i wyjął notes z długopisem z półki. Naskrobał coś na nim, wyrwał kartkę i mi ją dał.
-Zadzwoń-powiedział, pocałował mnie w usta i wyszedł z pokoju.
-----------
Wiem, hujowy ten imagin. Nie wiem, czy nie zrobić sobie przerwy. 2, może 3 tygodnie. Nie mam już pomysłów na imaginy, kompletne zero. Wena na to też mi jakoś wyparowała.
Za to założyłam nowe, alternatywne opowiadanie :) Mam nadzieję, że wam się spodoba :) http://wonderworld-by-skarllex.blogspot.com <-- oto ono! Proszę o komentarze i obserwacje, chcę się rozkręcić :)
Co sądzicie o tym imaginie? I powinnam robić przerwę?
Czekam na odpowiedzi
Skarllex ♥
niedziela, 3 marca 2013
027. Zayn
Zayn
Cześć wszystkim :)
Zaniedbuję Was ostatnio, więc mam dla Was kolejnego imagina :) Nie planowałam go dzisiaj dodawać, więc jest trochę niedopracowany, ale osobiście nienawidzę, kiedy wchodzę np. na bloga z opowiadaniem i nie ma kolejnego rodziału, więc mam coś dla Was :)
Mam nadzieję, że choć trochę Wam się spodoba!
KOCHANI! Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa i komplementy! Jesteście niesamowici! Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jaka jestem szczęśliwa, gdy widzę Wasze komentarze <3
Zaniedbuję Was ostatnio, więc mam dla Was kolejnego imagina :) Nie planowałam go dzisiaj dodawać, więc jest trochę niedopracowany, ale osobiście nienawidzę, kiedy wchodzę np. na bloga z opowiadaniem i nie ma kolejnego rodziału, więc mam coś dla Was :)
Mam nadzieję, że choć trochę Wam się spodoba!
KOCHANI! Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa i komplementy! Jesteście niesamowici! Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jaka jestem szczęśliwa, gdy widzę Wasze komentarze <3
~W.
_________________________________________________________________
Zayn siedział wygodnie rozłożony w moim fotelu, bez
specjalnego zainteresowania wertując książkę, którą zapewne znalazł w stercie
innych lektur. Co jakiś czas
ostentacyjnie wzdychał, dając mi tym do zrozumienia, że jest znudzony. Ja
tymczasem nadrabiałam zaległości. Przez ostatnie tygodnie byłam zbyt zajęta
moim chłopakiem, by choć trochę ogarnąć swój pokój. Ale zaczęły się wakacje i
porządki nie mogły dłużej czekać.
Oczywiście obecność Zayna wcale nie pomagała mi w moich staraniach
i nie przyspieszała pracy. Nie chodzi o to, że nie próbował namówić mnie do
przydzielenia mu jakiegoś zadania. Po prostu kiedy już się za coś brał, zwykle
kończyło się na tym, że całował mnie w szyję albo bawił się moimi włosami,
kompletnie mnie dekoncentrując.
- Pomóc ci? – spytał po raz setny, wychylając się zza książki
i z dziwnym uśmieszkiem obserwując, jak sortuję papiery zgromadzone na biurku.
- Nie – odparłam, ale już bez przekonania.
Nie miałam już siły ani cierpliwości, żeby skończyć sprzątanie,
a gdy rozejrzałam się dookoła, prawie się załamałam. Naprawdę zaniedbałam
wszystkie swoje obowiązki. Musiałam przyznać rację mojej mamie, która rano
powiedziała mi, że jak tak dalej pójdzie, zapomnę oddychać, wpatrzona w oczy
mojego chłopaka. Cóż, faktycznie – to się zdarzało coraz częściej.
- Pomóc ci? – powtórzył.
Nie odpowiedziałam. Nadal nie byłam przekonana, co do tego,
czy w czymkolwiek mi pomoże, ale wolałam, żeby jeszcze raz spróbował niż
siedział bezczynnie.
- Dlaczego jesteś taka uparta? – mruknął zrzędliwie i zgrabnym
ruchem usiał koło mnie na podłodze.
Nie skomentowałam tego, tylko uśmiechnęłam się nieznacznie,
obserwując, jak z miną fachowca rozgląda się po pokoju.
- No, to od czego mam zacząć? – spytał.
- Możesz przejrzeć do końca te papiery. Niepotrzebne wyrzucasz,
a jeśli uważasz, że są ważne, odłóż je na półkę – poinstruowałam.
Pokiwał głową i zaczął pakować do worka na śmieci wszystko, co
wpadło mu w ręce. Czy ten chłopak naprawdę nie miał pojęcia o sprzątaniu, czy
zwyczajnie próbował mnie sprowokować? „Jak zwykle” pomyślałam tylko.
- Zayn, naprawdę nie rozumiesz słowa „przejrzeć”? – jęknęłam,
wyciągając kartki z powrotem.
Uśmiechnął się łobuzersko, jedną ręką złapał mnie w
nadgarstkach i przyciągnął do siebie. Wiedziałam, jak się to wszystko skończy,
ale nie zamierzałam poddać się bez walki.
- Naprawdę chce ci się sprzątać? – wyszeptał mi do ucha.
Poczułam jego ciepły oddech na mojej skórze i niemal
oszalałam.
- Znudziło mi się to już godzinę temu – odparłam słabym
głosem.
- Skoro tobie się znudziło i mi się znudziło… - zamruczał.
- Nawet nie zacząłeś – zauważyłam.
Nie widziałam jego miny, ale wiedziałam, że się uśmiechnął. Wtulił
się delikatnie w mój policzek , sprawiając, że miałam coraz większe problemy z koncentracją.
- Zacząłem. Po prostu sprzątanie jest bardzo nużące.
- Wepchałeś do worka dziesięć kartek. Aż tak cię to znudziło?
– spytałam, chcąc się z nim jeszcze trochę podroczyć.
- Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo – uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Zayn, naprawdę… -
zaczęłam.
- Kochanie, oboje wiemy, że upieranie się nic ci nie da –
zaśmiał się cicho z ustami tuż przy mojej skórze.
- Po pierwsze, mam silniejszą wolę niż ci się wydaje. Po
drugie, muszę tu posprzątać, bo nie potrafię żyć w ciągłym bałaganie. Po
trzecie, moja mama niedługo wróci z pracy.
- Siła twojej woli zależy wyłącznie od tego, jak bardzo zależy
mi na tym, żeby cię do czegoś przekonać, nie uważasz? – zapytał, błądząc wargami
po mojej szyi.
Oddychałam coraz płycej, przymykając oczy.
- Żyjesz w ciągłym bałaganie już od kilku miesięcy, bo kochasz
mnie bardziej niż porządek. Chyba się z tym zgodzisz – kontynuował, całując
delikatnie wgłębienie między moimi obojczykami.
Przełknęłam głośno ślinę i poczułam dziwny dreszcz
przebiegający po moich plecach.
- A twoja mama mnie lubi i jest szczęśliwa, że jesteś ze mną –
zakończył, składając pocałunki tuż przy kąciku moich ust i zatrzymując się tam.
- Chyba… - zaczęłam prawie bezgłośnie, biorąc głęboki wdech.
- Chyba mam rację? Owszem, mam.
Wpił się łapczywie w moje usta, a ja zapomniałam o Bożym
świecie.
Krótki, ale lepszy taki niż żaden, prawda? :)
WAŻNE! Następny imagin ma być kontynuacją o Lou czy Niallerze? Czekam na głosy :)
~W.
026. Louis
- Cholera jasna! - przeklnęłam i
klękając pozbierałam z ziemi siatki z prezentami. W końcu nadchodziły
święta. Boże Narodzenie, a to oznacza czas spędzony w gronie
najbliższych przy ładnie przyozdobionej choince i stole, na którym
znajdują się świąteczne potrawy, i oczywiście prezenty. Mnóstwo
prezentów pod choinką! Właśnie miałam podnosić się z ziemi, gdy nagle w
kieszeni moich spodni zawibrował telefon. Szybko go wyjęłam i ujrzałam
wiadomość. Od Eddie'go mojego chłopaka:
"Bardzo mi przykro [t.i], ale musimy się rozstać. Nie pasujemy do siebie i nie powinniśmy się więcej spotykać. Pa."
W jednej chwili cały mój świat się zawalił. Przez kilka minut nie mogłam się otrząsnąć, nie mogłam przyjąć tej wiadomości. Po prostu nie mogłam. Dupek. Jeszcze nawet nie miał odwagi powiedzieć mi tego prosto w twarz. Czułam, że zaraz się chyba rozryczę na całą galerię. Przecież on był całym moim życiem, światem, moim oczkiem w głowie. Jak on tak po prostu mógł zerwać ze mną i to przez SMS'a. Bliska płaczu wybiegłam ze sklepu zupełnie zapominając o torbach z zakupami w stronę najbliższego parku. Usiadłam na jednej z drewnianych ławeczek i zaczęłam płakać. Nagle poczułam, że mój telefon znów wibruje, tym razem ktoś dzwonił, ale zignorowałam to. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać. Chciałam pobyć trochę sama w ciszy.
"Bardzo mi przykro [t.i], ale musimy się rozstać. Nie pasujemy do siebie i nie powinniśmy się więcej spotykać. Pa."
W jednej chwili cały mój świat się zawalił. Przez kilka minut nie mogłam się otrząsnąć, nie mogłam przyjąć tej wiadomości. Po prostu nie mogłam. Dupek. Jeszcze nawet nie miał odwagi powiedzieć mi tego prosto w twarz. Czułam, że zaraz się chyba rozryczę na całą galerię. Przecież on był całym moim życiem, światem, moim oczkiem w głowie. Jak on tak po prostu mógł zerwać ze mną i to przez SMS'a. Bliska płaczu wybiegłam ze sklepu zupełnie zapominając o torbach z zakupami w stronę najbliższego parku. Usiadłam na jednej z drewnianych ławeczek i zaczęłam płakać. Nagle poczułam, że mój telefon znów wibruje, tym razem ktoś dzwonił, ale zignorowałam to. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać. Chciałam pobyć trochę sama w ciszy.
- [t.i]? - zawołał ktoś z daleka. To był dobrze znany mi głos mojej kochanej przyjaciółki.
- [i.t.p]. - wymamrotałam przez płacz, a dziewczyna momentalnie podbiegła do mnie i przytuliła mocno siadając obok.
- Co się stało? - zapytała zmartwiona i lekko zszokowana. Ja nic nie powiedziałam tylko pokazałam jej wiadomość od Eddie'go. - Co za cholerny dupek i tchórz. [t.i] nie płacz przez tego gnoja. On nie jest wart twoich łez. - pocieszała mnie jak tylko mogła.
- Ja go kochałam. - w pewnym momencie przestałam płakać za to poczułam chęć zemsty. Chciałam się zemścić na nim, żeby poczuł się jak ja.. ale szybko darowałam sobie ten pomysł, bo i tak to nic by nie dało. Tylko przysporzyło większego cierpienia. [i.t.p] siedziała obok wciąż tuląc mnie.
- Wszystko będzie dobrze. Zapomnisz o nim. Uwierz mi, niedługo znajdziesz kogoś komu nie będziesz obojętna tak jak Eddie'mu. Będzie cię kochał tak jaką jesteś, nie twoją urodę, ale to co masz w środku. [t.i] błagam cię nie każ mi już więcej przemawiać, bo wiesz, że nie jestem w tym dobra. - wyjąkała brunetka, a ja się cicho zaśmiałam. - Dobra choć, pójdziemy do jakiegoś klubu i zatopisz swoje smutki w butelce Finlandii albo najlepiej od razu w kilku. Schlejemy się w trupa!
- Ty to zawsze masz super pomysły. - powiedziałam i razem poszłyśmy w stronę najlepszego klubu w mieście. Nawet nie było dużej kolejki, więc bez trudu weszliśmy do środka. Całe pomieszczenie tętniło życiem. Tłumy ludzi na parkiecie, przy barze i w osobnych boksach. Razem z [i.t.p] podeszłyśmy do baru zamówiłyśmy na początek po 4 kieliszki czystej i udałyśmy się do własnego osobnego boksu. Nie musiałyśmy długo czekać na nasze zamówienie. Zrobiłyśmy sobie mały konkurs, która pierwsza wypije bez żadnej przerwy na rozgrzewkę 2 kieliszki wódki. Niestety przegrałam, ponieważ [i.tp] szybciej pochłonęła swój ostatni kieliszek czystej. Full zadowolona krzyknęła ze szczęścia i wyszła z boksu na parkiet. Uradowana zaczęła tańczyć z jakimiś dwoma chłopakami. Była już po 2 kieliszkach dosyć wstawiona, tak jak mi się wydaje to ci dwaj też chyba dzisiaj nie oszczędzali sobie alkoholu. W końcu spuściłam z nich wzrok i sama poszłam zamówić jeszcze 6 kieliszków Finlandii. Tego wieczoru chciałam na zawsze zapomnieć o moim już ex chłopaku. Po pół godzinie również byłam dosyć pijana. Chwilę później do boksu wróciła [i.t.p] z tymi dwoma przystojniakami.
- Hej, [t.i] poznajcie się. To jest Niall.-wskazała na chłopaka z blond czupryną siedzącego po jej lewej stronie. - A to Zayn. - wtedy pokierowała wzrok na, nie powiem boskiego mulata. Był nieźle seksowny. Zresztą obaj byli, ale miałam wrażenie jakbym już ich gdzieś widziała, tylko gdzie?-A to [t.i].-obaj chłopcy podali mi kolejno rękę , a ja je uścisnęłam uśmiechając się szeroko.
- Dobra chyba pójdę sie przewietrzyć.-powiedziałam wstając z wygodnej sofy. Wyszłam na tyły budynku i oparłam o drzwi, gdy nagle dopadł mnie jakiś pijany mężczyzna.
-Witaj nieznajoma. Może miałabyś ochotę trochę się zabawić?-zapytał chwiejąc się na boki.
-Nie.-odparłam i już chciałam odchodzić, gdy złapał mnie i oparł o ścianę obmacując całe ciało. - Zostaw mnie!-krzyknęłam i próbowałam go odepchnąć, ale ten przywarł mnie do ściany mocniej i zaczął odpinać moją koszulę. Siłowałam się z nim, wołałam o pomoc, ale to nic nie dawało. Czułam, że ogarnia mnie ciemność, że moje powieki się zamykają, i nagle słyszę głos jakiegoś chłopaka.
-Puść ją!-krzyknął brunet, a ja wtedy.. straciłam przytomność.
Obudziłam się na tylnych siedzeniach samochodu. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Byłam półprzytomna, a panujący półmrok nie pomagał w niczym. Chłopak za kierownicą co jakiś czas spoglądał w lusterko sprawdzając prawdopodobnie czy wciąż jestem nieprzytomna.
- Gdzie jestem? Dokąd mnie wieziesz? – powiedziałam, a brunet się uśmiechnął lekko, pokazując rząd białych zębów. Miałam wrażenie, że gdzieś już widziałam ten czarujący uśmiech.
- Miałem zamiar zawieźć Cię do mojego domu, ale jak już się obudziłaś to pojedziemy do twojego. – teraz już go poznaję. To był ten sam chłopak z klubu, ten który mnie uratował. – Miałaś wielkie szczęście, że byłem w tamtym klubie. W innym wypadku mogłoby dojść do… - chłopak urwał, ale obydwoje wiedzieliśmy co by powiedział dalej.
- Bardzo Ci dziękuję…
- Jestem Louis. – uniósł brwi z lekkim zaskoczeniem na moją obojętną reakcję po czym uśmiechnął się szeroko.
-[t.i] – wtedy nastała cisza, a ja z torebki wyciągnęłam swój telefon ‘8 nieodebranych połączeń’.
- No to jak? – zaczął Louis, zmieniając bieg ze skrzyni biegów.
- Co jak? – zdezorientowana popatrzałam na przystojniaka.
- Podasz swój adres?
- A tak, jasne. West Side St. 134 – podyktowałam i wróciłam do przeglądania swojej komórki.
- Już się robi. – udał głos niczym taksówkarz z filmów i znów na jego twarzy pojawił się ten uśmieszek. – Ty naprawdę nie wiesz kim jestem? – zapytał zdziwiony
- Z tego co mi mówiłeś to jesteś Louis.
- Ale tak na serio. – powiedział odwracając się w moją stronę i zatrzymując samochód przed moim blokiem. Dopiero teraz mogłam ujrzeć jego piękne błękitne jak falujący ocean oczy, w których z łatwością można było utonąć. Włosy miał nierównomiernie, ale za to bardzo seksownie ułożone. Ubrany był w bluzkę w biało-czarne paski i kremowe spodnie. Po prostu brak słów. Nagle mnie coś olśniło.
- O mój boże, ty jesteś Louis Tomlinson – wytrzeszczyłam oczy, na co on się zaśmiał. W dobre sobie gadałam z największym ciachem na świecie, z najpopularniejszym bożyszczem nastolatek!
- To co, 15 funtów się należy. – znów przybrał głos mężczyzny od taksówki, a ja mimowolnie zaśmiałam się.
- A jest inna metoda płatności? – zapytałam zadziornie. Co? Zadziornie? Przecież ja nigdy nie flirtuje z obcymi chłopakami, tym bardziej że jest nim sam pan Tomlinson. Myślę, że cała wina leży w tych ‘kilku’ kieliszkach.
- Hm, niech pomyślę… - zrobił minę intensywnie myślącego. – Może być twój numer telefonu.
- Ta opcja bardziej mi się podoba. – uśmiechnęłam się szeroko do Louisa, co szybko odwzajemnił. Sięgnęłam do swojej torebki i wyjęłam mały notesik. Nabazgrałam na karteczce swój numer telefonu po czym zgrabnie wyrwałam ją i podałam chłopakowi. – Proszę bardzo i dobranoc panie kierowco. – zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam z samochodu. Za sobą usłyszałam krótkie i urocze ‘’Dobranoc’’. Chwilę później włączył znów silnik i odjechał. A ja przez dobre kilka minut nie mogłam uwierzyć, że właśnie spotkałam jednego z członków One Direction.
- Co się stało? - zapytała zmartwiona i lekko zszokowana. Ja nic nie powiedziałam tylko pokazałam jej wiadomość od Eddie'go. - Co za cholerny dupek i tchórz. [t.i] nie płacz przez tego gnoja. On nie jest wart twoich łez. - pocieszała mnie jak tylko mogła.
- Ja go kochałam. - w pewnym momencie przestałam płakać za to poczułam chęć zemsty. Chciałam się zemścić na nim, żeby poczuł się jak ja.. ale szybko darowałam sobie ten pomysł, bo i tak to nic by nie dało. Tylko przysporzyło większego cierpienia. [i.t.p] siedziała obok wciąż tuląc mnie.
- Wszystko będzie dobrze. Zapomnisz o nim. Uwierz mi, niedługo znajdziesz kogoś komu nie będziesz obojętna tak jak Eddie'mu. Będzie cię kochał tak jaką jesteś, nie twoją urodę, ale to co masz w środku. [t.i] błagam cię nie każ mi już więcej przemawiać, bo wiesz, że nie jestem w tym dobra. - wyjąkała brunetka, a ja się cicho zaśmiałam. - Dobra choć, pójdziemy do jakiegoś klubu i zatopisz swoje smutki w butelce Finlandii albo najlepiej od razu w kilku. Schlejemy się w trupa!
- Ty to zawsze masz super pomysły. - powiedziałam i razem poszłyśmy w stronę najlepszego klubu w mieście. Nawet nie było dużej kolejki, więc bez trudu weszliśmy do środka. Całe pomieszczenie tętniło życiem. Tłumy ludzi na parkiecie, przy barze i w osobnych boksach. Razem z [i.t.p] podeszłyśmy do baru zamówiłyśmy na początek po 4 kieliszki czystej i udałyśmy się do własnego osobnego boksu. Nie musiałyśmy długo czekać na nasze zamówienie. Zrobiłyśmy sobie mały konkurs, która pierwsza wypije bez żadnej przerwy na rozgrzewkę 2 kieliszki wódki. Niestety przegrałam, ponieważ [i.tp] szybciej pochłonęła swój ostatni kieliszek czystej. Full zadowolona krzyknęła ze szczęścia i wyszła z boksu na parkiet. Uradowana zaczęła tańczyć z jakimiś dwoma chłopakami. Była już po 2 kieliszkach dosyć wstawiona, tak jak mi się wydaje to ci dwaj też chyba dzisiaj nie oszczędzali sobie alkoholu. W końcu spuściłam z nich wzrok i sama poszłam zamówić jeszcze 6 kieliszków Finlandii. Tego wieczoru chciałam na zawsze zapomnieć o moim już ex chłopaku. Po pół godzinie również byłam dosyć pijana. Chwilę później do boksu wróciła [i.t.p] z tymi dwoma przystojniakami.
- Hej, [t.i] poznajcie się. To jest Niall.-wskazała na chłopaka z blond czupryną siedzącego po jej lewej stronie. - A to Zayn. - wtedy pokierowała wzrok na, nie powiem boskiego mulata. Był nieźle seksowny. Zresztą obaj byli, ale miałam wrażenie jakbym już ich gdzieś widziała, tylko gdzie?-A to [t.i].-obaj chłopcy podali mi kolejno rękę , a ja je uścisnęłam uśmiechając się szeroko.
- Dobra chyba pójdę sie przewietrzyć.-powiedziałam wstając z wygodnej sofy. Wyszłam na tyły budynku i oparłam o drzwi, gdy nagle dopadł mnie jakiś pijany mężczyzna.
-Witaj nieznajoma. Może miałabyś ochotę trochę się zabawić?-zapytał chwiejąc się na boki.
-Nie.-odparłam i już chciałam odchodzić, gdy złapał mnie i oparł o ścianę obmacując całe ciało. - Zostaw mnie!-krzyknęłam i próbowałam go odepchnąć, ale ten przywarł mnie do ściany mocniej i zaczął odpinać moją koszulę. Siłowałam się z nim, wołałam o pomoc, ale to nic nie dawało. Czułam, że ogarnia mnie ciemność, że moje powieki się zamykają, i nagle słyszę głos jakiegoś chłopaka.
-Puść ją!-krzyknął brunet, a ja wtedy.. straciłam przytomność.
Obudziłam się na tylnych siedzeniach samochodu. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Byłam półprzytomna, a panujący półmrok nie pomagał w niczym. Chłopak za kierownicą co jakiś czas spoglądał w lusterko sprawdzając prawdopodobnie czy wciąż jestem nieprzytomna.
- Gdzie jestem? Dokąd mnie wieziesz? – powiedziałam, a brunet się uśmiechnął lekko, pokazując rząd białych zębów. Miałam wrażenie, że gdzieś już widziałam ten czarujący uśmiech.
- Miałem zamiar zawieźć Cię do mojego domu, ale jak już się obudziłaś to pojedziemy do twojego. – teraz już go poznaję. To był ten sam chłopak z klubu, ten który mnie uratował. – Miałaś wielkie szczęście, że byłem w tamtym klubie. W innym wypadku mogłoby dojść do… - chłopak urwał, ale obydwoje wiedzieliśmy co by powiedział dalej.
- Bardzo Ci dziękuję…
- Jestem Louis. – uniósł brwi z lekkim zaskoczeniem na moją obojętną reakcję po czym uśmiechnął się szeroko.
-[t.i] – wtedy nastała cisza, a ja z torebki wyciągnęłam swój telefon ‘8 nieodebranych połączeń’.
- No to jak? – zaczął Louis, zmieniając bieg ze skrzyni biegów.
- Co jak? – zdezorientowana popatrzałam na przystojniaka.
- Podasz swój adres?
- A tak, jasne. West Side St. 134 – podyktowałam i wróciłam do przeglądania swojej komórki.
- Już się robi. – udał głos niczym taksówkarz z filmów i znów na jego twarzy pojawił się ten uśmieszek. – Ty naprawdę nie wiesz kim jestem? – zapytał zdziwiony
- Z tego co mi mówiłeś to jesteś Louis.
- Ale tak na serio. – powiedział odwracając się w moją stronę i zatrzymując samochód przed moim blokiem. Dopiero teraz mogłam ujrzeć jego piękne błękitne jak falujący ocean oczy, w których z łatwością można było utonąć. Włosy miał nierównomiernie, ale za to bardzo seksownie ułożone. Ubrany był w bluzkę w biało-czarne paski i kremowe spodnie. Po prostu brak słów. Nagle mnie coś olśniło.
- O mój boże, ty jesteś Louis Tomlinson – wytrzeszczyłam oczy, na co on się zaśmiał. W dobre sobie gadałam z największym ciachem na świecie, z najpopularniejszym bożyszczem nastolatek!
- To co, 15 funtów się należy. – znów przybrał głos mężczyzny od taksówki, a ja mimowolnie zaśmiałam się.
- A jest inna metoda płatności? – zapytałam zadziornie. Co? Zadziornie? Przecież ja nigdy nie flirtuje z obcymi chłopakami, tym bardziej że jest nim sam pan Tomlinson. Myślę, że cała wina leży w tych ‘kilku’ kieliszkach.
- Hm, niech pomyślę… - zrobił minę intensywnie myślącego. – Może być twój numer telefonu.
- Ta opcja bardziej mi się podoba. – uśmiechnęłam się szeroko do Louisa, co szybko odwzajemnił. Sięgnęłam do swojej torebki i wyjęłam mały notesik. Nabazgrałam na karteczce swój numer telefonu po czym zgrabnie wyrwałam ją i podałam chłopakowi. – Proszę bardzo i dobranoc panie kierowco. – zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam z samochodu. Za sobą usłyszałam krótkie i urocze ‘’Dobranoc’’. Chwilę później włączył znów silnik i odjechał. A ja przez dobre kilka minut nie mogłam uwierzyć, że właśnie spotkałam jednego z członków One Direction.
sobota, 2 marca 2013
025. Wszyscy/Niall.
Prze prowadziłaś się do Londynu i od kilku miesięcy mieszkałaś z chłopakami, gdyż kolegowałaś się z nimi od przyjazdu ich do Polski. Od czasu gdy z nimi zamieszkałaś zaczęły się kłopoty. Jak nie hejty na Ciebie to znowu co innego .Miałaś chłopaka Nicka który tak samo jak ty mieszkał Londynie. Rano gadałaś ze swoją kumpelą z Polski. Potem postanowiłaś się przejść do parku z chłopakami. Nie byłaś w za dobrym humorze więc Niall cię przytulił. W pewnym momencie rozbeczałaś się jak małe dziecko . Harry do Ciebie podszedł i wszystko mu wyjaśniłaś. Powiedziałaś, że Nick Ci groził, że mi coś zrobi jak zacznę się bardziej przywiązywać do Nich itp. Chłopaki pomogli Ci się otrząść z tego wszystkiego . Poszliście do domu bo chłopaki musieli jechać do studia a ty zostałaś w domu . W między czasie gdy chłopaki się przebierali zadzwonił Ci telefon.
* Rozmowa telefoniczna *
- Cześć kotku.- powiedziałaś
-Fajnie Ci się obściskuje z chłopakami ?
- o co Ci znowu chodzi ?
- Nie mam już do Ciebie siły jesteś zwykłą ...
- Jak śmiesz do mnie tak mówić ty .. jesteś zwykłym pedałem.
- Jeszcze się okaże kto jest jaki.
- Nie chce cię więcej znać !!!!!!!
****
Gdy skończyłaś rozmowę upadłaś na ziemię i się rozpłakałaś. Okazało się że chłopaki to wszystko słyszeli. Zaczęli Cię pocieszać itp. Gdy pojechali do studia . Upłynęły już jakieś 3 godziny od kont pojechali. Mieli już za pół godziny przyjechać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Poszłaś otworzyć, a tam stał już twój były chłopak. Zaczął Cię popychać i uderzać w twarz. Z nosa Ciekła Ci krew, a twoja warga była cała rozwalona. W pewnej chwili gdy lądowałaś na ziemi chłopaki weszli do domu . Zaczęli Cię ratować. W pewnym momencie Nick tak Cię uderzył, że na chwilę straciłaś przytomność. Chłopaki wyrzucili go z domu i zaczęli Ci pomagać.
- Jak się czujesz ? - powiedział Niall
- Strasznie, ale wszystko ok- oznajmiłaś
-szczęście, że to nic poważnego - skomentował Zayn
- Co on sobie myślał-
- Liam on jest zwykłym ... nie ma słowa żeby to określić;
- masz rację - Louis :)
- gdyby nie wy to nie wiem co by się stało . bardzo Wam dziękuję.
- Przyjaciołom trzeba pomagać - krzyknęli wszyscy.
/* Po dwóch miesiącach. *
Wszystko się ułożyło ! Nick jest w więzieniu, ty i chłopaki zapomnieliście o wszystkim i cieszycie się życiem , a Niall tydzień temu zapytał się czy będziesz z nim chodzić. Oczywiście się zgodziłaś. Po tym wszystkim pojechaliście wszyscy do Polski do twojej rodziny :) Jesteście bardzo szczęśliwi i wiesz, że u boku Nialla nie grozi Ci nic złego . ,, Wszystko dobre co się dobrze kończy ''. :)
*********************
I jest kolejny imagin :) Nie miałam zbytnio czasu pisać więc wyszedł taki sobie. Następny będzie jak pojawi się pod tym postem 4 KOMENTARZE :) Komentujcie , dodawajcie się do obserwatorów. Proszę !! :)
Do następnego :
Paula <3
* Rozmowa telefoniczna *
- Cześć kotku.- powiedziałaś
-Fajnie Ci się obściskuje z chłopakami ?
- o co Ci znowu chodzi ?
- Nie mam już do Ciebie siły jesteś zwykłą ...
- Jak śmiesz do mnie tak mówić ty .. jesteś zwykłym pedałem.
- Jeszcze się okaże kto jest jaki.
- Nie chce cię więcej znać !!!!!!!
****
Gdy skończyłaś rozmowę upadłaś na ziemię i się rozpłakałaś. Okazało się że chłopaki to wszystko słyszeli. Zaczęli Cię pocieszać itp. Gdy pojechali do studia . Upłynęły już jakieś 3 godziny od kont pojechali. Mieli już za pół godziny przyjechać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Poszłaś otworzyć, a tam stał już twój były chłopak. Zaczął Cię popychać i uderzać w twarz. Z nosa Ciekła Ci krew, a twoja warga była cała rozwalona. W pewnej chwili gdy lądowałaś na ziemi chłopaki weszli do domu . Zaczęli Cię ratować. W pewnym momencie Nick tak Cię uderzył, że na chwilę straciłaś przytomność. Chłopaki wyrzucili go z domu i zaczęli Ci pomagać.
- Jak się czujesz ? - powiedział Niall
- Strasznie, ale wszystko ok- oznajmiłaś
-szczęście, że to nic poważnego - skomentował Zayn
- Co on sobie myślał-
- Liam on jest zwykłym ... nie ma słowa żeby to określić;
- masz rację - Louis :)
- gdyby nie wy to nie wiem co by się stało . bardzo Wam dziękuję.
- Przyjaciołom trzeba pomagać - krzyknęli wszyscy.
/* Po dwóch miesiącach. *
Wszystko się ułożyło ! Nick jest w więzieniu, ty i chłopaki zapomnieliście o wszystkim i cieszycie się życiem , a Niall tydzień temu zapytał się czy będziesz z nim chodzić. Oczywiście się zgodziłaś. Po tym wszystkim pojechaliście wszyscy do Polski do twojej rodziny :) Jesteście bardzo szczęśliwi i wiesz, że u boku Nialla nie grozi Ci nic złego . ,, Wszystko dobre co się dobrze kończy ''. :)
*********************
I jest kolejny imagin :) Nie miałam zbytnio czasu pisać więc wyszedł taki sobie. Następny będzie jak pojawi się pod tym postem 4 KOMENTARZE :) Komentujcie , dodawajcie się do obserwatorów. Proszę !! :)
Do następnego :
Paula <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
